Śladami Piotra Małachowskiego

kwiecień 3, 2009 · 2 komentarzy

Żuromin. Lekkoatletyczne talenty

Jednym z pierwszych trenerów Piotra Małachowskiego bieżuniaka, srebrnego medalisty igrzysk olimpijskich w Pekinie był Piotr Kozera z klubu lekkoatletycznego MKS Płońsk. Dziś ten sam trener zajmuje się czwórką młodych lekkoatletów z Żuromina. Skoczkami w dal Adrianem Józefowiczem i Anną Pawluczuk, trójskoczkiem Adamem Białczakiem i sprinterką Patrycją Gołębiewską. Jak sam o nich mówi, są to talenty przynajmniej na miarę medali Mistrzostw Polski.

Fot. Z.J.

Ania i Patrycja – rozciąganie przed treningiem. Poniżej Adrian, wielka nadzieja trenera

2

3

Oko trenera


Anna Pawluczuk, Adrian Józefowicz, Patrycja Gołębiewska i Adam Białczak to dopiero gimnazjaliści. Biegają na sprinterskich dystansach i skaczą w dal. Do maja 2008 roku jeździli z jednych szkolnych zawodów na drugie. Zdobywali medale. Pomagała im nauczycielka wf-u, matka Adriana Barbara Józefowicz. To ona zawoziła ich na treningi do Zielunia, bo w Żurominie nie ma odpowiedniego rozbiegu do skoku w dal. Ona też przygotowywała młodych lekkoatletów do startów. Była mediatorem, gdy trzeba było zwolnić uczniów z lekcji, żeby pojechali na sportowe zawody. Szczególnym startem miały być zawody rejonowe w Ciechanowie w maju 2008 roku. I były. Adrian skoczył w dal 5,89 m i zdobył złoty medal. Uczniowie przede wszystkim jednak zwrócili uwagę Piotra Kozery. – Muszę ich mieć w swoim klubie – powiedział wtedy – To są diamenty, które trzeba oszlifować. Barbara Józefowicz wspomina, że trener jeszcze podczas zawodów pytał o Adriana i Anię – Wyrażał się o nich niezwykle pochlebnie i poprosił o kontakt. Powiedział, że zadzwoni – mówi nauczycielka. Telefon zadzwonił po kilku dniach. Padła propozycja wyjazdu na lekkoatletyczny obóz szkoleniowy do Międzyzdrojów. Trzeba było podjąć decyzję. Ania i Adrian pojechali. Odtąd życie młodych lekkoatletów zmieniło się diametralnie.

Życie sportowca


Pot, krew i łzy – w ten sposób sportowcy zwykli określać swą drogę do sukcesów. Życie młodych lekkoatletów również sielanką nie jest. Po obozie szkoleniowym była jeszcze przerwa – wakacje. Od września natomiast rozpoczęła się prawdziwa gehenna. Zajęcia szkolne, trening, nauka, sen. Dzień wypełniony jest obowiązkami. -Jest to czasami bardzo męczące – mówi Ania Pawluczuk. Nic dziwnego, młodzi sportowcy wstają przed siódmą, jedzą śniadanie i idą do szkoły. Po zajęciach biegną do domu na obiad. Później samochodem do Płońska 2-3 godziny treningu i do domu. W Żurominie są koło dwudziestej. A przed nimi jeszcze nauka. – Bywa tak, że Adrian już nie ma sił na naukę i kładzie się spać – mówi matka Adriana Józefowicza. Tak młodzi trenują dwa razy w tygodniu we wtorki (trening wytrzymałościowy) i czwartki (trening techniczny). W poniedziałki środy i soboty zajęcia odbywają się na miejscu. Są to co najmniej dwugodzinne treningi na siłowni oraz rozpisane przez trenera zajęcia biegowe. Daje to wraz z dojazdami około 20 godzin tygodniowo. A to tylko treningi. Do nich dochodzą jeszcze zawody, obozy szkoleniowe. To kolejne godziny ciężkiej pracy. Praca ta jednak przynosi efekty. Lekkoatleci biją niemal podczas każdych zawodów swoje rekordy życiowe.

– Już osiągają wyniki, do których dojście zajmuje innym lekkoatletom kilka lat – mów trener Kozera. Ania skacze w dal 4,72m i przez pół roku poprawiła się o ponad 20 cm. Adrian skacze 6,08 m, a na zawodach rejonowych w maju, kiedy wypatrzył go trener Kozera, pobił swój rekord życiowy. Wynosił on 5,89m. Patrycja i Adam zaczęli treningi dużo później ich rekordy to 5,35 Adama w skoku w dal (trener jednak chce przygotowywać tego zawodnika do startów w trójskoku). Patrycja biega 60 m w 9.20 i skacze w dal 4.11. – Oni mają predyspozycje, żeby zdobywać medale mistrzostw Polski – chwali lekkoatletów trener Kozera – tym bardziej, że jak na młodych ludzi są bardzo dojrzali.

Egzamin gimnazjalny

Czwórka lekkoatletów pochłonięta jest treningami. Nasuwa się pytanie, czy nie jest to czas zabrany szkole, nauce, rodzinie. – Zdecydowanie nie – mówi Barbara Józefowicz – uczniowie są często zmęczeni, ale nie przemęczeni. Uważam, że lekkoatletyka to czas, który mogliby przesiedzieć przed komputerem.

Sami uczniowie zdania mają podzielone. Ania mówi, że trochę opuściła się w nauce. Inni żadnej zmiany nie odczuwają. Zresztą wystarczy spojrzeć na średnie ocen z I semestru roku szkolnego 2008/2009: 4.61; 4,38; 4,29; 4,71. Gimnazjaliści obiecują, że na koniec roku będą jeszcze wyższe.

-Sport na pewno kształtuje charakter młodego człowieka – mówi trener zawodników – oni uczą się rywalizacji opartej na zdrowych regułach. Wychowawcy gimnazjalistów też nie mają zastrzeżeń. Cała czwórka ma oceny wzorowe z zachowania. – Trochę mam obawy – mówi jeszcze mama Adriana – w tym roku egzamin gimnazjalny. Chyba sobie poradzą – zastanawia się – Na pewno sobie poradzą – dodaje. Ponadto zajęcia sportowe uczniów jednoczą całe ich rodziny. Rodzice zaangażowali się w treningi swoich pociech. Stworzyli sobie harmonogramy i na zmianę zawożą dzieci na trening. Wymaga to wielu wyrzeczeń. Tym bardziej, że wśród nich są tacy, którzy pracują na zmiany.

– Radzimy sobie – mówi Barbara Józefowicz – pod tym względem jesteśmy naprawdę zgrani.

- Przepraszam – mówi na zakończenie – muszę iść, za 15 minut jedziemy na trening. Dzisiaj moja kolej.

Wypowiedź trenera Piotra Kozery

Pamiętam, jak zauważyłem tę dwójkę z Żuromina na zawodach w Ciechanowie. Powiedziałem sobie wtedy, że warto byłoby ich mieć w klubie. Nie myliłem się. Adrian i Ania dołączyli do zespołu już w wakacje i wyjechali z nami na obóz sportowy. W tym roku doszli jeszcze Patrycja i Adam. Wszyscy mają doskonałe warunki somatyczne i wolicjonalne. Osiągają już przyzwoite wyniki. W byłym województwie ciechanowskim są już jednymi z lepszych. Myślę, że w komplecie awansują do Mistrzostw Polski. A z czasem, kto wie. Adrian i Ania już w tym roku osiągają fantastyczne wyniki. Patrycja ma duże rezerwy, ale doskonale biega technicznie. Adama typuję na dobrego trójskoczka. Poza tym cała czwórka dobrze się uczy. Przypominają mi pod tym względem mojego podopiecznego z Nasielska. Chłopak miał znakomite wyniki, startował w Mistrzostwach Polski, a poza tym miał stypendium naukowe premiera. Dziś ma własną firmę i często wspiera finansowo zawodników MKS Płońsk.

Kategorie: gmina

2 odpowiedzi jak dotąd ↓

  • Emigrant-56 // czerwiec 6, 2009 @ 6:06 am | Odpowiedz

    Przykład tej czwórki młodych ludzi świadczy,że właściwa praca szkoleniowa daje rezultaty.

    Niemała w tym zasługa Pani Barbary Józefowicz,która jak widać daje przykład do naśladowania innym pedagogom.

    Takich ludzi należy pokazywać,pisać o nich i głośno mówić…

    Trzymam kciuki za młodych ludzi i życzę im wielkich osiągnięć sportowych na miarę medalu olimpijskiego.

  • zuromin // czerwiec 6, 2009 @ 4:34 pm | Odpowiedz

    To prawda, talentów nie brakuje. Jeżeli znajdzie się właśnie osoba, która potrafi się poświęcić, jak Barbara Józefowicz, jak w Zielonej Łebkowski w Lubowidzu Zieliński a i pewnie więcej społeczników. Jednak tak naprawdę brak w Żurominie ośrodka sportu z prawdziwego zdarzenia. Proszę zauważyć, że nie ma siły, ale ci ludzie się wypalą, pracując za darmo, zaniedbując swoje życie. Rysuje się szansa. Orlik, basen, hala sportowa. Jednak przestrzegam: jeżeli przy tym nie będzie ludzi, nie będzie ośrodka sportu, to i tak nasi utalentowani sportowcy jeździć będą do Płońska, do Mławy i Bóg wie gdzie jeszcze.

Dodaj komentarz