Drodzy Czytelnicy. Panie i Panowie!
Chyba śnię! Jest niedziela. Ulice miasta lśnią czystością, chodniki wysprzątane, trawniki przycięte.
Najpierw kieruję się na basen. Po godzinnej kąpieli korzystam z przybasenowej sauny. Zrelaksowany kieruję się w stronę Centrum miasta. Zamiast kikutów nieudolnie przyciętych drzew, aleja pachnących wiosną kilkuletnich lip. Jest pięknie! Docieram do parku. Znowu szok. Wypełnione ludźmi ścieżki, zadbane ławki, wypielęgnowane trawniki i ukwiecone bratkami i białymi tulipanami klomby i rabatki. W obrębie parku dostrzegam niewielką scenę, a przed nią rzędy stylowych ławek. Jeszcze w powietrzu unosi się szmer wczorajszego koncertu smyczkowego. Dalej wybudowany na tartanowej nawierzchni plac zabaw rozbrzmiewa śmiechem szkrabów. Po przeciwnej stronie coś dla młodzieży: skate park. Ludzi wokół pełno: starzy i młodzi, pary i samotni. Całe rodziny. Pogoda sprzyja spacerom.
Szanowni Czytelnicy, Wy też myślicie, że to niespełniony żuromiński sen?
Nie! W niedzielę byłem w Mławie.